sobota, 5 maja 2012

Maffashion - blog o modzie







1. Zamiast wstępu

      Nie pamiętam już jak właściwie zaczęła się moja przygoda z blogiem Maffashion. Najpewniej znalazłam go przypadkowo lustrując blogi innych dziewczyn interesujących się modą. A więc kolejny przypadek, który doprowadził mnie do czegoś dobrego. A jak właściwie się to stało, że zaczęłam przeglądać blogi modowe, skoro sama w szafie mam niemodny ciucholand sprzed 10 lat? Otóż przez ten ciucholand, z domieszką zamiłowania do piękna.

      Otóż pewnego dnia przejrzałam zawartość mojej szafy i wyselekcjonowałam z niej nadające się do noszenia ubrania, ale nie mieszczące już mojego wielgaśnego brzuszyska- i postanowiłam je sprzedać na stronie www.szafa.pl. Tam trafiłam na piękne kreacje cajmel i na odnośnik do jej bloga. Stamtąd była już prosta droga do odkrycia innych blogów związanych z modą.

      Pewnego dnia, gdy piękna było mi za mało, zaczęłam przeglądać ulubione strony dwóch bloggerek, których posty śledziłam z wypiekami na twarzy. I tak trafiłam na maffashion. Było to jakoś w 2011 roku. I trach! Miłość od pierwszego wejrzenia!...

     Nieeee, żartuję sobie. Było zupełnie inaczej. W tamtym czasie byłam już zakochana w ciekawych, second-handowych kreacjach cajmel; w ślicznej twarzy lumpexoholiczki, w młodocianym looku raspberry and red - i nie byłam przygotowana na prawdziwie modowy (rzekłabym profesjonalny) blog maffashion. Było tam za dużo mody! Zabawne, wiem. Ale inne bloggerki miały zupełnie inny, łagodniejszy w odbiorze styl, prawie codzienny. A maffefka prezentowała prawdziwą modę, często bardzo odważne kreacje, zbyt rzucające się w oczy jak na moją spokojną naturę. Ja mam zawsze wrażenie, że się zaraz przewrócę, choćbym stąpała w butach na płaskiej podeszwie, jeśli tylko ktoś na mnie spojrzy z zaciekawieniem. Nie pasowało mi także w tym blogu, że zamieszczane były zdjęcia profesjonalnych modelek, a ja szukałam inspiracji dla normalnego świata, który nas otacza :)

     Zatem po kilku przejrzanych stronach porzuciłam maff i jej fantastyczny świat. Jednak, jak już wcześniej wspomniałam- ciągnie mnie do piękna, zwłaszcza jeśli piękno skoncentrowane jest w rzeczywistym świecie. A maff jest zwykłą dziewczyną, w przeciwieństwie do jej modelek, które należały do innego świata. Postanowiłam dać Juliett jeszcze jedną szansę, tym bardziej, że na moich ulubionych blogach zapanowało jakieś zgnuśnienie, stagnacja. Tak zaczęła się fantastyczna przygoda, która trwa do dziś.



1. Całkiem nowy świat

      Zaczęłam przeglądać archiwum bloga maffashion i nawet nie wiem, kiedy coś zaskoczyło. Dałam się wciągnąć w świat Juliett i nie mogłam się od niego oderwać. Stylizacje piękne, zdjęcia fascynujące, dziewczyna o niecodziennej urodzie, nie dająca się zapomnieć, z tego co prezentowała na blogu bił jakiś magnetyzm. Pamiętam, że spędziłam wtedy cały wieczór z madame Juliettą i do późna w nocy delektowałam się wybornie zaprezentowanymi stylizacjami. I od tamtego pamiętnego wieczoru zaczęłam wchodzić do tego świata regularnie. Potem zaczęłam oglądać filmiki maffefki na kanale youtube i stwierdziłam, że dziewczyna ma nie tylko niesamowite wyczucie stylu ale i świetną osobowość. Z filmów spozierała na mnie dziewczyna inteligentna, zwariowana i z ogromnym poczuciem humoru. Zakochałam się w filmie, na którym Juliett wcieliła się swoim strojem i klimatem filmu w młodą Natalie Portmann z filmu "Leon Zawodowiec" (tak nawiasem uwielbiam ten film!). W filmikach maffashion niesamowity klimat tworzyła dodatkowo świetnie dobrana muzyka. I znów spędziłam cały wieczór na przeglądaniu kanału madame Julietty na youtube (o interesującej nazwie sratataj :D), niemal wyczerpując sobie limit internetowy. Jednak mimo zagrożenia, że przez pół miesiąca nie będę miała dostępu do internetu, obejrzałam wszystko co do ostatniego filmiku.

      Jakby było mi mało Juliett- zaczęłam słuchać piosenek, które udostępniała i okazało się nagle, że lubię style muzyczne, o których istnieniu nawet nie zdawałam sobie sprawy.

     Kilka dni temu ogarnęła mnie niepohamowana ochota, żeby ponownie przejrzeć archiwum i poznać lepiej tę dziewczynę o wciągającej osobowości. Zaczęłam ją podziwiać za jej odwagę, pomysłowość i nastawienie do życia. Dostrzegłam też jak bardzo blog ewoluował od pierwszego postu. Zupełnie jak technika poszła do przodu od czasu pierwszego lądowania na księżycu i wypowiedzianych wtedy słów "To jest mały krok człowieka, ale wielki krok ludzkości".

3. Historia ewolucji

Pierwszy post na blogu maffashion

październik 2009 roku (wcześniejszy post pochodzi z września 2009 roku, ale jest to tylko spis polecanej muzyki)

     Zanim maffefka założyła swój blog, publikowała zdjęcia swoich stylizacji na kanale stylio.pl (luty 2009). Natomiast blog Maffashion powstał w celu podzielenia się z innymi fanami piękna wspaniałą kolekcją zdjęć związanych z modelingiem. Taki był pierwotny zamysł. W pewnym momencie zaczęły się pojawiać nieśmiało stylizacje własne maffefki, która postanowiła je dodać, żeby przekroczyć barierę anonimowości. Był to pierwszy krok do rozwoju bloga. Stylizacji pojawiało się coraz więcej, ku zadowoleniu powiększającej się rzeszy czytelników. Okazało się bowiem, że maff ma do pokazania znacznie więcej niż tylko znalezione w sieci zdjęcia modelek.

Kilka zdjęć z portalu stylio.pl
























     Jej stylizacje przypadły do gustu i nikomu nie przeszkadzało, że zdjęcia robione są samowyzwalaczem, w interesującej scenerii balkonu (tzw. zdjęcia balkonowe :)) skoro pokazywały piękno w czystej postaci. Dziewczyna była sama w sobie na tyle interesująca, że nie potrzebowała najwyższej jakości aparatu, a jej ciekawym stylizacjom wystarczyła drobna przeróbka w prostym programie by nadać im właściwy klimat. Maffashion była podziwiana za zdolności do wynajdywania wspaniałych ciuchów w sklepach z odzieżą używaną, mimo że często miała do wyboru tylko sklepy w swojej małej miejscowości, w której mieszkała. Potrafiła z nich tworzyć naprawdę niezapomniane stylizacje. Przy tworzeniu stylizacji i uwiecznianiu ich na zdjęciach, każdy najmniejszy drobiazg miała przemyślany, fotografowała się w miejscach pasujących do klimatu ubrania, a nawet zwykłe balkonowe czy domowe zdjęcia okraszała odpowiednią przeróbką czy interesującą pozą. Na wszystkich zdjęciach znać było jej indywidualizm.










Pomysł na miejsce i klimat zdjęć - Maffashion
                                               Charakteryzacja i pomysł - Maffashion
                                           Pomysł na sesję i klimat - Maffashion

     Z czasem zaczęło się pojawiać coraz więcej zdjęć robionych poza czterema ścianami mieszkania (tudzież jedną ścianą balkonu ;)) i coraz więcej czytelników. Nie wszystkim podobała się szczerość maff, która przyznała, że wrzuca tylko zdjęcia poddane obróbce, a oryginały zachowuje w pamięci swojego komputera. W związku z oskarżeniami niektórych czytelniczek, że jej uroda to efekt pracy w Photo Shop i z myślą o wzniesieniu bloga na zupełnie wyższy poziom, maff nagrała krótki filmik, by fani jej urody mogli nacieszyć oczy, a niedowiarkom zamknęły się usta, dając im dowód na jej naturalność w pokazywaniu stylizacji. ( post )

      Filmy z różnych pokazów i spotkań, a także z sesji fotograficznych jeszcze raz przekonały mnie, że Juliett jest niezwykłą osobą i bardzo pomysłową. Docenili to też inni, zapraszając ją na spotkania, eventy modowe i konkursy. Sklepy internetowe zabiegały o to, żeby pokazała u siebie ich ubrania. Jednak i tutaj Juliett nie straciła swojego indywidualizmu i sama decydowała, co chce pokazać, sama wybierała dla siebie prezenty, które faktycznie jej się podobały i pokazywała je na swojej stronie dokładnie w takim klimacie, jaki jej odpowiadał. Dla maffashion nie liczy się metka, tylko to aby ubranie jej się podobało, nieważne czy zostało zakupione w sklepie z odzieżą używaną czy w markowym sklepie.

     Często bywa tak, że Maffashion wybiera taki ciuch z second-handu, który wszyscy omijają szerokim łukiem i kupuje, bo już w sklepie rodzi się zarys pomysłu, z czasem przekuwając go na genialne kreacje.
Szorty i marynarka z sh
Wszystko na zdjęciu z sh
Marynarka z sh
Mini z sh
Żakiet sh
Body z sh za 2,7 zł

     Ma niesamowitą wyobraźnię, która pozwala jej zobaczyć w niechcianej rzeczy cenną zdobycz, która potem zmienia się w strój godny pozazdroszczenia (toporne buty od kuzynki, stara czapka z wojskowymi odznaczeniami, które potem zmieniają zwykłą skórzaną kamizelkę w modną kreację, biżuteria z łańcucha od torebki). Ma niezwykły talent do zmieniania rzeczywistości w taką, jaką sama chce widzieć.
Kokardka z podartych rajstopek
Kolczyki DIY
"Odpimpowana" kamizelka
Opaska zrobiona z bardzo długiego wełnianego paska od swetra

     Jej przedsiębiorczość i wyczucie stylu doprowadziły do powstania własnej marki bloggerki "StaffbyMaff" (projekty własne Maffashion, natomiast realizacja niejaka Marta Gajewska i sztab ludzi. Stąd w nazwie mamy staff- od ludzi, którzy pracują nad wyprodukowaniem ubrań, a nie stuff- od rzeczy), która spotkała się z życzliwym przyjęciem przez jej fanów. Maff zadała sobie wiele trudu i włożyła wiele pracy w to co kocha. Ja osobiście bardzo ją za to podziwiam. Wcale mnie zresztą nie dziwi, że Juliett stworzyła własną markę. Jej pomysłowość w przerabianiu ubrań w sposób nadający im niepowtarzalny charakter cały czas czekała na jakiś śmiały ruch.

     W moim przekonaniu Maffashion jest o krok przed wszystkimi polskimi bloggerkami interesującymi się modą. Jej styl jest nacechowany indywidualizmem i bogactwem treści. Nie poluje za trendami, tylko sama je sobie wyznacza, chodzi w tym, co lubi. Potrafi miksować pozornie nie pasujące do siebie style w jednolitą całość, z których przebija jej charakter. Myślę, że ta dziewczyna jeszcze nie raz nas zaskoczy. Tam, gdzie wszędzie królują kwiaty i mięta, u maffashion zobaczymy coś odświeżającego, nowego, niespotykanego i godnego uwagi. I nawet to, że niektóre stylizacje są zbyt odważne dla przeciętnego zjadacza chleba, mogę powiedzieć w ślad za maffashion, że wystarczy zmienić tę stylizację nieznacznie i strój nabiera łagodniejszego wyrazu. Trzeba również pamiętać, że maff nie ubiera się dla kogoś, tylko dla siebie. Wyraża w ten sposób siebie i jeśli kogoś stylizacja zainspiruje, to bardzo fajnie.Tylko nie starajmy się podciąć jej skrzydeł i zamknąć w pudełku, bo z Juliett i tak nikomu się to nie uda.

     Blog powoli i niepostrzeżenie, dzięki pomysłom Maff, przekształcił się w coś wiecej, niż tylko blog modowy. Stał się blogiem personalnym i wciąż się rozwija, tak samo jak sama Julia. Jaki będzie tego efekt końcowy? Myślę, że tego nikt nie jest w stanie przewidzieć, tak jak nie da się przewidzieć efektu ewolucji. Ja mogę tylko twierdzić, że Maff jeszcze nam pokaże wiele swoich stron, o których dotąd nie wiedzieliśmy. Ja nie mogę się już doczekać...

     Czas na krótki przegląd jak blog ewoluował i jak rozkwitał styl maffashion:

ROK 2009

















(Nawet codzienne stylizacje przedstawione są w niecodzienny sposób)

ROK 2010


- styczeń- luty










- marzec - kwiecień









- maj- czerwiec









- lipiec- sierpień





- wrzesień - październik







- listopad- grudzień










ROK 2011








 


























ROK 2012












4. Maffashion w pigułce

     Czas na kilka informacji o prowadzącej bloga. Wszystkie pochodzą z jej własnych komentarzy. Wielokrotne wypytywanie autorki bloga o to samo popchnęło mnie do stworzenia owej kompilacji. To na wypadek, gdyby ktoś chciał się dowiedzieć kilku rzeczy na temat Juliett a nie ma chęci przeszukiwać całego bloga, żeby wyłuskać tych kilka cennych informacji.

Swoim blogiem chce dostarczać rozrywki, inspiracji i piękna wszystkim, którzy tego szukają i cieszy się jeśli ludzie odnajdują te rzeczy na jej blogu.
Wiek-  24 lata (choć rocznikowo 25 :)) (stan na 2012 rok :))

Urodziny obchodzi 22 września

Karnacja odziedziczona, naturalnie ciemna, łatwo znosząca opalanie
Wzrost – 166-167 cm (ciężko jednoznacznie powiedzieć, bo maff czasami podaje 166 cm, a czasami 167 cm. Ostateczna wersja pochodzi z posta z dnia 13.01.2013 i mówi o 166 cm).
Waga – waha się między 48 a 53 kg zależnie od pory roku. Swoją cudowną figurę zawdzięcza genom odziedziczonym po babci od strony taty. Nie je chleba (jasnego pieczywa w ogóle, czasem ciemne pieczywo), ziemniaków i makaronu, po prostu woli jeść co innego. Nie stosuje żadnej diety, jednak jak widać wyeliminowanie z codziennej diety produktów wysokowęglowodanowych bardzo jej służy. Gdy dodamy do tego geny to zobaczymy, że mamy małe szanse, aby osiągnąć takie efekty z figurą jak maffefka, nawet jeśli będziemy sie martretować dietami. Lubi pizzę i słodycze, a także raczej je często niż "raz a porządnie". Ogólnie jada to co lubi, zwłaszcza dużo jogurtów i płatków z mlekiem. Nie stroni od słodyczy i kawy. Jak mówi: "wszędzie jej pełno", jest ciągle zabiegana, zwłaszcza teraz kiedy blog ewoluował a życie mocno przyspieszyło.
Jeśli dorzucimy do tego trenowanie w przeszłości tańca (nie profesjonalne tylko wynikające z pasji) i życie w ciągłym ruchu, otrzymamy równanie z madame Juliettą w roli głównej.
Sport – swego czasu trenowała taniec, po trzy godziny dziennie, co daje nam obraz zdyscyplinowanej osoby. Ale myślę, że tego nie trzeba dodawać. Wystarczy spojrzeć jak często dodaje posty  i jak bardzo rozwinął się jej blog przez ponad trzy lata swojego istnienia. Jaki taniec Maff trenowała? Nie chciała zdradzić. Jest to jeden z elementów ze sfery prywatności, której nie chce mieszać z blogiem. Element, który i tak nic nie wnosi do modnego świata prezentowanego na blogu. Zatem nie ma o co pytać. Trzeba zostawić dziewczynie trochę miejsca na oddech.
Czy ma chłopaka? Jaki on jest? - chyba nie muszę mówić, że już bardziej prywatnego pytania nie można jej zadać... Maff bardzo nie lubi pisać o prywatnym życiu, nie związanym z blogiem i chyba jest to normalne. Nikt nie lubi wystawiać swojego życia na publiczny widok. Na początku nie chciała nawet zdradzać z jakiego jest miasta... Co innego udział w sesjach, koncertach, pokazach mody- ta częścią, która wiąże się z blogiem, Juliett dzieli się z nami z chęcią. Czasem tylko uchyla rąbek tajemnicy i rzuci jakąś informację z życia prywatnego.
"Nie lubię pisać o swoim życiu prywatnym. I zwyczajnie nie chcę tego robić. Dlatego mój ton niekiedy może sprawiać wrażenie "zlewającego" Kiedy np. czytam "Julka czy jesteś ze swoim facetem" hah"
Ostatnio jednak Juliett jest bardziej otwarta na pytania dotyczące miłości. Niedawno (styczeń-luty 2013) w jednym z wywiadów opowiadała o swoim narzeczonym, który został w Złotowie i który miał dojechać do niej do Warszawy po pół roku od przeprowadzki Maff, niestety w tym czasie związek się rozpadł  (w święta wielkanocne-2011 roku. Wcześniej para zamieszkała ze sobą w drugiej połowie września 2009 roku)). Choć wnioskując z wcześniejszych komentarzy, związek zaczął się psuć jeszcze przed wyjazdem Juliett do Warszawy i być może nawet nastąpiło krótkotrwałe rozejście się. Obecnie na prywatnym profilu Julii Kuczyńskiej, 28 lutego, pojawiła się informacja o związku blogerki z Nikodemem Rozbickim, który debiutował w filmie "Bejbi Blues". Chyba więc Juliett coraz mniej zazdrośnie strzeże tajemnic swojego życia prywatnego :)

Jak wyglądała jako dziecko? – małą Juliett chyba każdy już widział. Już w latach młodości było to piękne dziewczę, dobrze rokujące na przyszłość. Także wszelkie oskarżenia, że Maff jest ładna tylko dzięki programowi Photoshop są grubo przesadzone. Zresztą odkąd Juliett zaczęła umieszczać na swoim blogu filmiki, chyba wszystkim niedowiarkom otworzyły się oczy. 

Poza tym jeszcze przed erą filmików dziewczyna wielokrotnie podkreślała, że jest rzeczą oczywistą, iż umieszcza na blogu tylko te zdjęcia, na których ładnie wyszła (a któż tak nie robi? Kiedy przez Internet zarywamy boskie ciacho, nie wysyłamy mu przecież zdjęć, które brat nam zrobił z zaskoczenia, kiedy siedzimy na kiblu ;)).  Maff szczerze przyznała, że nigdy nie dodaje oryginalnych zdjęć na bloga, a wszystkie przerabia, żeby nadać im taki klimat, jaki sobie obmyśliła. 
Obecnie nad zdjęciami Maff pracuje profesjonalny fotograf Łukasz Plewa, który jest jej przyjacielem, ale jak sądzę maffefka wrzuca swoje trzy grosze lub nawet więcej, tak aby końcowy efekt pasował do jej zamysłu.
Ciekawostka – Juliett lubi układać wiersze. Potrafi na poczekaniu wymyślić jakąś zgrabną zwrotkę na każdy temat. A to prowadzi nas do kolejnej informacji:
Skąd się wzięła maffefka? – (wymyślone w 2002 roku) 
Było lato, plaża, woda i dziewczyna marchewowa.
Włosy niby brąz miała w słońcu patrzę...ruda głowa.
Piła ciągle dużo soku, sok był marchewkowy.
A na sobie miała co? owszem... strój pomarańczowy.
Nie dość ze plackiem leżała i promienie pobierała
to od soku już jej skora lekki kolor marchwi miała.
Patrzę, myślę no MARCHEWKA, ale brzmi tak warzywami.
Powiem jej jesteś maffefka, to skojarzy ze smerfami.

*Czyli ogónie rzecz biorąc ktoś tu przesadził z piciem soków "Kubuś":)*
Kolejna ciekawostka – Maff jest dyslektykiem. Także jeśli zobaczycie błąd ortograficzny – przymknijcie na niego oko. Albo nawet dwa, jeśli kogoś to bardzo razi. Lub nawet przerzućcie spojrzenie szybciutko na zdjęcia, za pomocą których Maff prezentuje kolejną świetna stylizację.

Zaskakująca ciekawostka - Juliett jest osobą dość wstydliwą i nie lubi przypatrywania się, wystąpień publicznych itp. Jak sama mówi ironią w stosunku do jej wstydliwości jest jej blog. Jednak jest to inny rodzaj obcowania z widownią. Jednak najbardziej swobodnie czuje się, gdy sama robi sobie zdjęcia lub robi je jej wieloletni przyjaciel Łukasz Plewa.

Czasami pojawiają się komentarze od osób, które zarzucają jej, że mało lub nic nie pisze pod postami. Ale to jest jej styl prowadzenia bloga. Ze swoimi czytelnikami kontaktuje się za pomocą zdjęć. Woli, aby to one były komentowane i by same się broniły. Nigdy wiele nie pisała, więc komentarze typu: "Dlaczego teraz tak mało piszesz" są nieuzasadnione i świadczą o nieznajomości bloga, który sie odwiedza. Maff wolała dotrzeć do swoich odbiorców poprzez obraz. Dla niektórych ten kanał komunikacji jest niezrozumiały, więc co jakiś czas znajdzie się ktoś, kto "na głos" wyrazi swoje niezadowolenie. Dziwię się jednak temu, zwłaszcza, że Maff sama kiedyś napisała krótkie wytłumaczenie w jaki sposób prowadzi swojego bloga:

"tak tak wiem :) ciagle tylko dodaje foty i milcze.
no skupiam sie glownie na nich....bo co chwile znajduje cos mocno inspirujacego, podobajacego mi sie. jestem maniakiem."
Dodatkowo: "Jak latwo zauwazyc bardzo rzadko opisuje posty. Ma to swoje znaczenie, bo prowadze bloga z naciskiem na zdjecia, inspiracje, mode a nie wszelaka "opisowosc", zyciodajne rady aka złote mysli. " - jeden z komentarzy (komentarze 15.08.2010 )
Ja osobiście uważam, że taki sposób przekazywania tego, co ma sie do pokazania jest oryginalny i nadający niepowtarzalności blogowi Maffashion. A nawet muszę powiedzieć, że podziwiam Juliett za to, że trwa przy swoim zdaniu i nie wprowadziła zmian dlatego, że ktoś tego żąda. Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć jaka jest Maff, choć trochę ją poznać, to polecam czytanie komentarzy z początków istnienia bloga, kiedy to miała więcej czasu i chętnie odpowiadała na pytania, które zbyt głęboko nie próbowały wejść w sferę jej życia prywatnego.
Ma niedoczynność tarczycy stąd czasami jej twarz na zdjęciach jest bardziej okrągła, pyzowata, niż na innych.
Zainteresowania – wymienię tylko dwa, ponieważ reszty nie znam. Maff uwielbia gotować i jest w tym jak MacGyver – potrafi stworzyć coś z niczego i według relacji jej znajomych wychodzi jej to całkiem mistrzowsko, bo nie dość, że się nie potruli, to jeszcze wracają po więcej.
Drugie zainteresowanie wyraźnie przebija przez „Karty” jej bloga.  Maffashion pasjonuje się pięknem, lubi oglądać ładne zdjęcia. Dlatego kolekcjonuje zdjęcia modelek. Zdjęć samej Adriany Limy ma  na komputerze ponad 6  tysięcy! Świetny zbiór! Ja też uwielbiam piękno, dlatego oglądam blog Maffashion :)

W przeszłości miała wiele zainteresowań, z których wynika, że od zawsze lubiła być w ruchu, a było to: pływanie, rysowanie, gra w piłkę nożną, śpiewanie w chórze i oczywiście taniec, o którym wspominałam wcześniej.
Modeling – Mimo, że Maff uwielbia oglądać zdjęcia modelek, to jednak nie śni po nocach żeby być jedną z nich. Jej to nie interesuje, ma zupełnie inne plany co do siebie. O wiele bardziej woli stać po drugiej stronie obiektywu. Marzy jej się praca przy sesjach modowych, od wybierania modelek, poprzez robienie zdjęć i stylizowanie modelek, a na dopieszczaniu zdjęć kończąc. Mimo to nie przeszkadza jej to wyglądać oszałamiająco na każdym zdjęciu. Jak każdy z nas, swego czasu miała swoje kompleksy wynikające z niedowartościowania, ale z czasem „nauczyła” się siebie (miłość wyleczyła ją z kompleksów) i teraz my musimy nauczyć się jej.
Nie stroni też od przyjmowania propozycji zaprezentowania na sobie ubrań znanych projektantów czy sklepów na profesjonalnych sesjach.
Studia – studiowała w Poznaniu na kierunku kulturoznawstwo o profilu grafika komputerowa (Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa).  Jednak dla osób, które interesują sie grafiką, Maff nie poleca tego kierunku na swojej uczelni, ponieważ ponieważ prawie tej grafiki nie było. Studiowała zaocznie, dzieląc swój czas między pracę na etacie, studia i dojazdy na studia (3 godziny jazdy pociągiem od miejsca zamieszkania) oraz prowadzenie bloga. Obroniła licencjat 19.09.2011 roku. ( post )
Rodzinna miejscowość – pochodzi z małej miejscowości w województwie wielkopolskim- Złotów.
Obecne miejsce zamieszkania - Od września 2010 roku- Warszawa. Przeprowadziła się z powodu nowej pracy (dla Coctail'me). Dość wcześnie się usamodzielniła. Wyprowadziła się od rodziców zaraz po szkole średniej (rok 2006) i pracowała, by zarobić na studia (które zaczęła z dwuletnim opóźnieniem.)
Praca – W swoim rodzinnym mieście pracowała w agencji reklamowej.  W Warszawie podjęła współpracę z Jagą Hupało, sprzedając w  showroomie jej salonu biżuterię modową Cocktail’me, tworzoną przez projektantów związanych ze światem mody. Maffashion stała się twarzą marki Cocktail’me. Jest także ambasadorką Black Milk Clothing. W 2012 roku zmieniła pracę, jednak nie chciała o tym pisać na blogu, ponieważ nie chce całego swojego życia przenosić do Internetu. Obecnie nie pracuje na etacie, ponieważ chciała się poświecić blogowi, który wymaga poświęcenia wielu godzin pracy. Ważne są dla niej również jej ubrania które projektuje pod marką StaffbyMaff. Przyjmuje propozycje na interesujące ją projekty i sama nie wie jak potoczy się jej kariera. Wie tylko, że nie zamierza przez kolejne 7 lat wrzucać zdjęć do internetu. Dzień zakończenia istnienia bloga będzie dla nas dniem niełatwym ;)
Muzyka – uwielbia jej słuchać wszędzie. W poprzedniej pracy zamykała się w swoim świecie  przy pomocy słuchawek. Ten swój niezwykły świat prezentuje na blogu, ciesząc nas świetną muzyką i kawałkami idealnie dobranymi do filmików.

Jak wkleja pasek z muzyką z youtub? W okienku youtub z wybranym utworem z opcji pod oknem wyswietlania klipu wybiera "umieść" i pobiera link html. Następnie zmienia w nim wysokość na 25.
Makijaż
1. Brwi –kształt naturalny, rzadko regulowany; przyciemniany przygotowaną przez siebie mieszanką tuszu do rzęs i cienia, nakładanego lekko wyczerpanym mazakiem do kresek. Maff przyznała, że brwi są jedną z trzech kluczowych rzeczy na twarzy, o które trzeba dbać. Uwielbia brwi, najlepiej kiedy są duże i ciemne. Ale to chyba wiedzą wszyscy którzy w miarę regularnie odwiedzają bloga :)
2. Podkład – nie znalazła jeszcze idealnego dla siebie podkładu, który matowałby skłonność jej skóry do świecenia się. Dlatego miksuje podkłady i z tej mieszanki powstaje idealny dla niej podkład, który możemy podziwiać na jej blogu.
3. Usta – piękny ich kształt podkreśla najczęściej cielistymi spokojnymi kolorami. Tu też zdarza się jej miksować kosmetyki, aby dobrać idealny kolor dla siebie (np. błyszczyk + korektor). Czerwony lub inny mocny kolor szminki wybiera raczej na potrzeby zdjęć.
4. Oczy (kreska) - najczęściej najpierw maluję kreskę kredką, potem poprawia eyelinerem w mazaku aby kolor był intensywniejszy. Czasem maluje linię cienkim zwilżonym pędzelkiem z odrobiną tuszu do rzęs.

5. inne kosmetyki - (są to kosmetyki, o których pisała w sierpniu 2010; uprzedzam, że mogło się to zmienić)

"Krem siarkowy http://apteka.we-dwoje.pl/i/b/246/1270 +baza pod podklad(AVON albo sephora http://archiwumallegro.pl/search/782890-sephora-baza-matujaca.html
+korektor z rossmana taki za okolo 7zł mieszam na rece i rozprowadzam na twarzy. Aha i polecam korektor essence http://www.stylistka.pl/img/kosmetyk/8639/korektor-3w1-essence_9334_4.png

moja pomadka to http://www.clinique.com/templates/products/spp/index.tmpl?ngextredir=1&CATEGORY_ID=CATEGORY4903&PRODUCT_ID=PROD743

aby uzyskac bladorozowy odcien dodaje niewielka ilosc wczesniej wymienionego korektora "3w1" z paletki rozowej :) to tyle.

cala paleta http://makeupandbeauty.com/wp-content/uploads/2010/06/Clinique-ALl-Over-Lipstick-Shades.png"
Szczegółowo o używanych przez siebie kosmetykach informowała w poście:  z dn. 13.09

Paznokcie- jej barwne paznokcie były efektem własnej pracy i inspiracji. Nigdy  wcześniej nie poszła do salonu kosmetycznego zrobić sobie paznokcie. Dopiero niedawno, w styczniu lub lutym 2013 roku, zrobiła sobie swoje pierwsze profesjonalne paznokcie w salonie Sunandbeauty. Od tego czasu stale współpracuje z Emilią z SunAndBeuty.
Kolor włosów – Maffashion miała już wszystkie kolory włosów i różne odcienie blond, rudości czy brązu, a nawet całkiem czarne (zaraz po blond :)) i to do pasa! Po tym ostatnim incydencie Juliett musiała obciąć włosy do ramion, gdyż był to najprostszy sposób walki z odrostami i powrotu do naturalnego koloru włosów. Swój pierwszy ombre hair zrobiła w lokalnym saloniku w miejscowości, z której pochodzi. Potem farbowała je w ten sposób sama, np. płukanką do siwizny z Rossmana (niebieskie końcówki). Lubi eksperymentować ze swoim wyglądem. Nie powinno więc już nas nic zdziwić w jej wyglądzie: ani blond peruka, ani niebieski warkoczyk, ani zmieniająca się długość włosów.

Gdy miała włosy obcięte na krótko (w salonie Jagi Hupało) wyglądem przypominała Natalie Portman. Nawet jeden z filmików wrzuconych do youtube nawiązywał nieco do jednego z filmów, gdzie główną rolę grała Portman (dla niewtajemniczonych "Leon Zawodowiec":)).

Obecnie nosi doczepiane włosy, aby poprawić wizualnie ich gęstość, jako że w genach odziedziczyła słabe włosy. Mimo, że wygląd włosów jest czymś, czego zmienić nie może nawet najlepszymi kosmetykami i wielokrotnie o tym pisała, to jednak wciąż sporo pojawia się podpisów pod stylizacjami, komentującymi kondycję włosów. 
Swoje stylizacje- nosi nie tylko na sesje zdjęciowe, ale także ubiera się tak w życiu codziennym. Czasem odrobinę  zmienia stylizacje, żeby straciły swój pazur, gdyż jak wiemy ludzie różnie reagują na modę (sukienkę zmienia na spodnie, spodenki na legginsy, podartą bluzkę na zwykłą bluzkę). Jest bardzo pomysłowa jeśli chodzi o zdjęcia i nawet swoje stare zdjęcia „balkonowe” potrafiła przedstawić w taki sposób, że trudno było czasem oczy oderwać. Lubi dziwne, często nietypowe, bądź dla wielu nie praktyczne, brzydkie rzeczy, które potem tak nas cieszą i wyróżniają z tłumu bloggerek.
Filmiki tworzy w programie live movie maker a "kręci" je cyfrowym aparatem firmy Kodak oraz telefonem.

Zdjęcia również wykonuje aparatem firmy Kodak 613 lub prosi o pomoc przyjaciół (np. fotograf Monika Dąbrowska, fotograf amator Łukasz Plewa- przyjaciel od 9 lat, którego zaraziła pasją fotografii). Nie posiada własnej "lustrzanki". Zdjęcia przerabia w programie Microsoft Office Picture Manager i Photoshop.
Nie lubi zdrobnień swojego imienia jak Julka czy Julcia (zwłaszcza Julka), ma to związek jeszcze z czasami gimnazjalnymi.

Czy zna język angielski? Prawdopodobnie tak. Nie raz widywałam na jej blogu teksty napisane po angielsku (wprawdzie na słabym poziomie, ale jednak), więc albo umie ten język, albo ktoś dla niej tłumaczył niektóre teksty. Ale jako, że w ogóle niewiele pisze, nawet po polsku, to trudno wymagać od niej, aby pisała po angielsku.
Pierwszy tatuaż który sobie zrobiła (piórko za uchem) ma dla niej znaczenie symboliczne, oznacza ulotność w jej życiu. Tatuaż na nadgarstku jest wspomnieniem ukochanego czworonoga Chapiego, którego miała 17 lat.
Tatuaż na nadgarstku lewej ręki

Myśl o pierwszym tatuażu dojrzewała w niej ponad 6 lat- choć chodzi raczej o miejsce, w którym miał być zrobiony. Mimo, że piórko powstało jako pierwsze, to nie ten motyw miał być na początku. Prawdopodobnie chodziło o liczbę 27. W chwili gdy pisałam tego posta Maff miała tylko dwa tatuaże, na ręce i za uchem, ale miała w planach zrobienie kolejnych. Długo nie trzeba było czekać. Trzy tatuaże są związane z jej pracoholizmem. Tatuaż piórko robiła w Blackstarstudio

Czapki, które ubiera do stylizacji to czapki Urban Flavours. Można je dostać na stronie Full Capy

Instagram: posiada swoje konto na instagramie statigram maffashion Jeśli więc jest Wam mało zdjęć Maffashion a nie posiadacie konta na facebooku (tak, są na świecie jeszcze tacy ludzie ;) to możecie nacieszyć oczy dodatkową porcją zdjęć pięknej Juliett własnie tam. Uwaga na fałszywe konta!

Zagrała w kilku teledyskach
 1. Mrozu - Rollercoaster 


2. Marika & Spokoarmia - Widok

3. W teledysku Toli - Let it Go zagrała króciutką scenkę (0,50 sekunda :))
 4. Oraz również krótka scenka w teledysku Afromental - Rollin' with you (na końcu teledysku stoi w tłumie przy samym wejściu do dyskoteki w finezyjnie upiętych włosach)



    Na koniec garść zdjęć, którym nie potrafiłam się oprzeć ze względu na ich unikalność. Wszystkiego pochodzą z najciekawszego dla mnie okresu (rok 2010, a w szczególności jego druga połowa), kiedy blog zaczął się rozwijać w szybkim tempie, a zdjęcia prezentowały coraz ciekawsze i śmielsze pomysły Maffashion. 






















     I jeszcze garść zdjęć, które przykuły moją uwagę z racji swych ujęć:












      P.S. Gdyby ktoś był zainteresowany informacją, jakie blogi lubię obserwować, to zapraszam na post Top 7! - blogi modowe Zapewne większość z nich jest Wam dobrze znana, ale kto wie, może znajdziecie dla siebie coś, czego nie znałyście,a co może Was zainteresować. Mnie się to przytrafiło jakiś czas temu...

    Kiedy już myślałam, że nic nowego i zachwycającego w temacie blogów modowych nie znajdę, natrafiłam na Wiolę i jej magiczny świat. Tak ubarwiła moje życie, że postanowiłam odwdzięczyć się osobnym postem, jej poświęconym: Nowość w moim świecie








87 komentarzy:

malamajka pisze...

Wow niezły opis! Napracowałaś się :) Ja też jestem jej fanką, nie tak długo jak Ty, ale jak weszłam na jej bloga 1 raz (kilka miesięcy temu) to przejrzałam cały od początku do końca.

pozdr,

malamajka.blogspot.com

Gone_With_The_Books pisze...

Dzięki. Nie powiem, nie było lekko, tydzień nad tym siedziałam. Ale miałam z tego niezłą zabawę, ponieważ strasznie lubię jej blog. Także to była sama przyjemność :)

aleXandra pisze...

fajnie ją opisałaś, jeszcze bardziej mniej dziewczyna zainspirowała;))

www.karmellove.blogspot.com

Gone_With_The_Books pisze...

Dziękuję :) Maff to chodząca inspiracja :)

Anonimowy pisze...

z tym STAFF to raczej z jej nieznajomości angielskiego wyszło, niż z przemyśleń, pamiętam, jak jeszcze miotała się między tymi nazwami i zmieniała na zasadzie "och tak pomyliło mi się"

Gone_With_The_Books pisze...

Całkiem możliwe. Nie wyłapałam tego w komentarzach, więc napisałam tak, jak wyczytałam. Tylko maffashion wie jak było naprawdę. Nie chcę w to wnikać, bo to nie moja rola. Dzięki za komentarz. Wszystkie są mile widziane, zwłaszcza takie poprawiające coś, co przeoczyłam.

A. pisze...

ja też uwielbiam Maff! <3

The Bertka Show pisze...

Wooow fantastyczny post, ja od nie dawna śledzę Julię i dzięki Tobie i Twojej pracy nad postem dowiedziałam się wspaniałych i ciekawych rzeczy o niej. Jest bardzo zdolna piękna .
Genialna robota z tym postem .
Pozdrawiam

creatina pisze...

Kocham, wielbię i miłuję jej bloga ♥.♥

Kayka Sadowska pisze...

Swietna robota, gratulacje! Tak, Maff jest inspiracja nawet wieksza niz modelki i geiazdy showbiznesu. Zawodowo to opisalas! A co do nazwy StaffbyMaff to moze i sir pomylila ale wazne ze jest teraz geneza ktora jest wiarygodna, i juz!:) pozdrawiam (ps, ja tancze salse, ale zbieg okolicznosci!:))) )

Anonimowy pisze...

Dyslektykiem? Nie, jest po prostu głupia.

Natalia Szynder pisze...

samą Maffashion zatkało po tym co widziałam na facebooku, i nie dziwie się ;D odwaliłaś dziewczyno kawał dobrej roboty - siedząc i wertując krok po kroku wszystkie informacje dotyczące jej "modowego świata". Sama jestem jej ogromną fanką i to nie tylko przez styl, ale i również stosunek do sławy/kariery którą nie ukrywajmy ma! Jest nadal zwykłą dziewczyną, której sodówka jak widać nie uderzyła! Mam nadzieje że za pare, pare-naście lat, mój blog będzie choć troche tak dobry jak jej!
www.shelfashion.blogspot.com

Anonimowy pisze...

dziewczynka ma talent ma wyczucie i fajny styl, ale lekko jej sie poprzestawiało chyba, bo chodzi z zadartym nosem, zbyt pewna siebie udając przed mediami skromną i wstydliwą osóbkę...

Anonimowy pisze...

Staff jest zrobione specjalnie, Julia już o tym kiedyś mówiła.

Anonimowy pisze...

Gratuluję twojego poziomu inteligencji :-) Jak można nazywać kogoś głupim przez chorobę? No cóż...

Anonimowy pisze...

to nie jest choroba. ludzie się tak tłumaczą, bo nie chce im się myśleć i zwracać uwagi na błędy. ale Maff ich nie popełnia, może jakieś interpunkcyjne

CONTACT pisze...

OMG!!!!!! chce Cie poznac! heheheheh:**** dziekuje najmocnij jak umiem :)

Anonimowy pisze...

lol jestes lesba?

Anonimowy pisze...

Maff popełnia MNÓSTWO błędów, chyba nie czytasz w ogóle jej facebook'owych postów (bo na blogu i tak prawie nic nie pisze)

jeilliebean pisze...

świetny tekst!

Anonimowy pisze...

standardowa odpowiedź na tego typu komentarze...

Anonimowy pisze...

Choroba XXI wieku, śmiechu warte. Kiedyś dzieci czytały książki i nie miały problemów z PODSTAWOWYMI zasadami ortografii. Skoro jest na tyle tępa, że sadzi tyle byków, to może niech po prostu sprawdza? Wystarczy wystukać dane słowo w google i już wiadomo jak powinno się je poprawnie zapisać, to zajmuje tylko kilka sekund.

Anonimowy pisze...

podobno tak

GretaVille pisze...

Wielkie pokłony za wytrwałość w poszukiwaniach tych wszystkich informacji i pięknym sposobie ich przedstawienia. :) Myślę, że każdy z jej fanów czekał na coś takiego, więc jeszcze niżej chylę czoła :)) po tym właśnie można poznać osobę, która naprawdę inspiruje się Maff :))
pozdrawiam bardzo serdecznie i wielkie dzięki za ten wyczerpujący ale niezmiernie interesujący tekst :***
http://greta-ville.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

jak to powiadają - haters gonna hate.. Ja uwielbiam Maff, jak każdy tu wie jest blogerką modową, nie polonistką (co do błędów ortograficznych) ani anglistką (co do staffbymaff, co moim zdaniem jest celowe). Piękna, inteligentna dziewczyna z niezwykłą wyobraźnią i talentem - każdy wie dlaczego co poniektórzy się czepiają. Zazdrość, no cóż.
P.S. Tekst świetny, masz talent dziewczyno!!

Anonimowy pisze...

popieram jest głupia, ile teraz słyszy się o terminach nowych "chorób" wszytsko po to by idiotom żyło się lepiej, a potem no chyba nie muszą kończyć.

Anonimowy pisze...

Kolejna inteligentka, od kiedy to trzeba być polonistą żeby umieć pisać w OJCZYSTYM języku?! Co Ty w ogóle za głupoty pierdolisz dzieciaku... Sama sobie wioche robi i tyle.

Ludmila pisze...

och lovely tekst

moniak85 pisze...

uwielbiam ją!!! :*

Anonimowy pisze...

Tępe są osoby, które wypowiadają się na ten temat nie wiedząc o nim nic. Sprawdźcie sobie co to jest dysleksja. Mają ją bardzo inteligentni ludzie w porównaniu do was!! ;)

Gone_With_The_Books pisze...

Wiem, że o tym mówiła i również zamieściłam o tym notkę. W komentarzu powyżej ustosunkowałam się do tego, co napisał ktoś inny, kto również czytał komentarze maff :)

Gone_With_The_Books pisze...

No no, co za dyskusja :) Ja wierzę w to, że ta choroba istnieje. Znam osobę, która jest dyslektykiem i nawet proste, używanie codziennie wyrazy potrafi zapisać błędnie. Ale pomijając to potrafi napisać świetny tekst. Jak inaczej to zrozumieć jeśli nie przez dysleksję? Porzućmy ten temat bo i tak do niczego ona nie prowadzi :)

Gone_With_The_Books pisze...

Mnie jest bardzo miło, że Maff do mnie zajrzała, spodobał się jej mój tekst, wystawiła link do niego na facebooku i swoim blogu i jeszcze zostawiła miły komentarz. A ja się bałam, że jak zobaczy ile zdjęć sobie od niej "pożyczyłam" to od razu każe mi je skasować :)

Bardzo ją lubię (na tyle na ile można lubić osobę, której się osobiście nie zna) i szanuję jej pracę- jest mi niezmiernie miło, że Maffashion doceniła moją :) Jak również cieszę się, że dzięki jej wzmiance mogłam podzielić się moją pracą z większym gronem ludzi. Wprawdzie napisałam w jakimś wcześniejszym komentarzu, że pracowałam nad tym postem tydzień, ale tak naprawdę "tworzyłam" go tydzień, a cała praca zajęła niemal miesiąc. Ale wcale nie czułam się zmęczona, bo chyba Maff nie można się zmęczyć ;)

Gone_With_The_Books pisze...

Dziękuję :) Twój wywiad też był świetny i super się go czytało. Nawet ukradłam od Ciebie jedną informację w celu uaktualnienia informacji o Maff ;)

Ja mam nadzieję, że dzięki tej garści informacji mniej osób zapyta Mafffefkę o wagę czy dietę ;)

Wytrwałość bardzo mi się przydała, ale dobrze się przy tym bawiłam, jak zawsze zresztą gdy odwiedzam blog Julii.

Jeszcze raz dzięki za świetny komentarz, od razu człowiek czuje się spełniony :)

Gone_With_The_Books pisze...

Dzięki, naprawdę. Po takich komentarzach człowiek wie, że nie na darmo się napracował. Jest mi bardzo miło :)

Gone_With_The_Books pisze...

No to mamy już dwie rzeczy wspólne, które uwielbiamy :))

Gone_With_The_Books pisze...

Może się kiedyś spotkamy przypadkiem w Twoim rodzinnym mieście, które odwiedzam przynajmniej raz w roku :)

Ale to chyba ja Ci powinnam dziękować za tylu gości. Post o Tobie już wcześniej cieszył się największym powodzeniem, ale teraz to się prawie linia przepaliła na moim blodspocie ;)

Uważam, że jesteś niepowtarzalna i po prostu musiałam napisać tego posta :) Może teraz mniej będzie powtarzających się pytań o to samo w komentarzach na Twoim blogu :D

Dziękuję za odwiedziny :)

Gone_With_The_Books pisze...

Thank You :)

Gone_With_The_Books pisze...

Dziękuję :) Ach tam zaraz talent, ja tylko lubię pisać w OJCZYSTYM języku o wszystkim co mnie interesuje ;)

Anonimowy pisze...

nie przywołuj proszę argumentu, że "kiedyś dzieci...". dla twojej wiadomości, kiedyś osoby z tą chorobą, były wykluczane już na samym początku z systemu edukacji, dlatego nie kończyły szkół i winą za to można było obarczyć ich głupotę, jak to nazwałaś, lub lenistwo. takie osoby muszą nad sobą pracować intensywniej niż zdrowe, bo przypominam, dysleksja jest chorobą.

Natalie's Style pisze...

jestem pod ogromnym wrażeniem tegoż artykułu! świetne pióro!

Quirky pisze...

wow, zawsze zastanawiałam się od kiedy wkręciłam się w przeglądanie blogów i dzięki Tobie mogłam sobie uswiadomić, że 2010 ;)
Maaff trudno nie podziwiać. Jest cudna i przede wszystkim inspirujaca.
Podziwiam tez Twoją pracę, którą widać, że włozyłaś w ten post.

Gone_With_The_Books pisze...

Dziękuję :) Jak pracowałam nad nim to jakąś fazę złapałam i nie mogłam się uspokoić dopóki nie napisałam wszystkiego, co mi leżało na sercu :)

Tak sobie myślę, że nigdy bym nie pomyślała, że tak się zainteresują blogami modowymi. Kiedyś uważałam, że pisanie bloga jest bez sensu, a teraz czytam/oglądam je z wypiekami na twarzy. Ależ człowiek się zmienia...

Gone_With_The_Books pisze...

Ja jestem pod wrażeniem tych wszystkich miłych słów, które dziś przeczytałam pod swoim adresem :)

Anonimowy pisze...

swietna reklama, jak statystyki wzrosły? 5tys?

Anonimowy pisze...

Lubię Maffashion, ale tu lukru za dużo :)

Gone_With_The_Books pisze...

Właściwie to 7 tyś. Ale teraz pomyśl sobie nad jedną rzeczą... mój blog jest o książkach, Maffashion jest o modzie, jej czytelnicy interesują się modą, nie książkami i te 7 tyś. weszło tu tylko po to, żeby przeczytać post o niej, reszta ich nie interesuje. Jutro zapomną o moim blogu, bo dostali już tutaj wszystko, czego szukali... Powiedz mi teraz człowieku bez imienia, na co mi taka reklama, gdyby rzeczywiście zależało mi na reklamie? Jak długo mój blog może ujechać na tych statystykach? Jeden dzień? Dwa? Faktycznie muszę w takim razie wydać jakieś przyjęcie! Oczywiście ucieszyłam się z tylu wizyt, bo nigdy nie miałam tylu gości, ale najbardziej ucieszył mnie fakt, że kilku osobom spodobał się mój tekst, inni dowiedzieli się ode mnie faktów, których wcześniej nie znali, a przede wszystkim największą radość sprawiła mi sama maffefka, bo doceniła moją pracę. Jednak z tego co wiem (poczytaj komentarze pod postem) z tych 7 tysięcy zdobyłam być może aż jednego stałego czytelnika, który tak jak ja kocha książki! No no, teraz do mnie dotarło, że na dobrą sprawę powinnam nawet zapłacić Maffashion za tę reklamę! :P

P.S. Dziękuję wszystkim, którzy mieli ochotę przeczytać post na temat Maffashion oraz pozostawili komentarz i jednocześnie informuję ich, że idea mojego bloga daleko odbiega od interesujących ich kwestii. Wiem, że już ich tu więcej nie zobaczę. Mimo to naprawdę doceniam każdą osobę, która mnie odwiedziła. Dzięki ludziska! :)

(Zabrzmiało jak oświadczenie :D )

Gone_With_The_Books pisze...

To nie jest lukier. To jest to co ja myślę o niej. Wystarczy przeczytać dwa posty o moich ulubionych książkach (Duma i uprzedzenie oraz Przeminęło z wiatrem) i zobaczysz, że ja tak zawsze piszę o czymś, czym jestem zachwycona :)

Anonimowy pisze...

przeczytalam caly tekst. Szacun;) bardzo ladnie piszesz. jak artykul z jakiejs gazety. moze powinnas zaczac robic to zawodowo (jesli juz nie robisz)?:) pozdrawiam, i tez bardzo lubie Maff. najlepsza, polska blogerka.

Anonimowy pisze...

Dziękuję Ci za ten wpis o Maffashion. Są tu zawarte wszystkiego informacje o niej, których chciałam się dowiedzieć, a nigdzie nie mogłam ich znaleźć. THANKS~! <3

GretaVille pisze...

Ależ właśnie po to ten wywiad był :))

Na pewno osoby wyraźnie nią zainteresowane przeczytają tego posta i odetchną z ulgą, że prawie wszystko o niej wiedzą :) ale już pod jej jakimś ostatnim postem widziałam pytanie "w jakim programie montujesz filmiki?" :) ale tak to bywa niestety :)

Wiem, co czujesz odnośnie komentarzy, bo ja tak samo czułam się czytając komentarze pod wywiadem z Maff :)) zwłaszcza Twój był podbudowujący :D więc i ja Tobie dziękuję :)
pzdr :**

Anonimowy pisze...

świetny artykuł, lekkie pióro :)

Anonimowy pisze...

Cóż za wyidealizowany wizerunek. Mogę spytać o metrykę? Bo brzmisz jakby girl next door - J. Kuczyńska stała się twoim bożyszczem. I pomyśleć, że mogłabyś w ciągu tego tygodnia zrobić coś bardziej produktywnego, np. spędzić czas na budowaniu więzi z bliską ci osobą, którą znasz w realu, a nie z Facebookiem i postami idola z Internetu. Ja też lubię i cenię wielu artystów/muzyków/aktorów i namiętnie czerpię z dóbr jakimi jest ich twórczość, ale nie do tego stopnia żeby stalkować każdy ich krok. Dla przykładu - sto lat temu jarałam się Olsenkami i chyba pościągałam ich wszystkie zdjęcia z internetu, chciałam mieć w posiadaniu zawartość ich szafy i wieść życie jak w So little time;) ale wait...! to było sto lat temu, więc wracam do pytania o twój wiek. Nie zgodzisz się, że to zakrawa na jakąś lżejszą odmianę fanatyzmu? Co będzie kolejnym krokiem? Fanclub? GET A LIFE GIRL! p.s. za kilka lat, kiedy rozkwitniesz i pokochasz siebie albo odkryjesz, że jesteś role model dla młodszej koleżanki, będziesz wstydziła się tego tekstu;) Przepraszam jeśli coś co napisałam zbiło cię z pantałyku, ale nie mogłam sobie odpuścić. Pozdrawiam! p.s. i ogromny + za to, że ten tekst powstał na blogu o książkach, a nie o fatałaszkach.

Gone_With_The_Books pisze...

Dzięki :) Choć komentarz niżej raczej mówi coś innego ;)

Gone_With_The_Books pisze...

Proszę bardzo :)

Gone_With_The_Books pisze...

Nie, nie, na pisanie artykułów do gazet jestem za cienka w uszach. Ale bardzo mi miło :) Maff jest na pewno najlepsza spośród polskich blogerek, wystarczy spojrzeć ile osób tu zajrzało za jej radą :)

Gone_With_The_Books pisze...

Też widziałam to pytanie. I jeszcze pytanie o wagę, chyba zaraz pod moim komentarzem, że będzie teraz mniej takich pytań :D

Krytyki zawsze będzie dużo i trzeba ją przyjmować na klatę, bo po to jest słowo, aby z niego korzystać :) Ale czasami jest ciężko. Życzę Tobie jak najmniej krytyki :)

Gone_With_The_Books pisze...

Dziękuję :) Na Twojego bloga też czasami zaglądam ;)

Gone_With_The_Books pisze...

No nie wiem... Czy osoba, której sprawia przyjemność wzmianka na mało znanym blogu może zadzierać nosa?

GretaVille pisze...

Dziękuję i jak najbardziej nawzajem :)

i skoro tak świetnie recenzujesz, będę miała do Ciebie prośbę w niedalekiej przyszłości :)

serdecznie pozdrawiam :*** i na pewno się odezwę ;))

Gone_With_The_Books pisze...

Dziękuję za komentarz:) Ale ze mną pojechałaś :) Jednak myślę, że nawet za sto lat, jeśli jeszcze będę żyła (w co bardzo wątpię, zważając na mój wiek), nie będę wstydziła się żadnego tekstu, który powstał na moim blogu. A co do tego, o który teraz się rozchodzi to dlaczego miałabym się go wstydzić? Ja naprawdę jestem pod wrażeniem tej dziewczyny, bo jak można nie być? Jest ona naprawdę dobra w tym, co robi, śledzą ją tysiące ludzi właśnie z tego powodu, jest przedsiębiorcza, założyła własną firmę, na którą sama zapracowała, rozsławiła ją dzięki swojej pracy na blogu. Czy można obok tego przejść obojętnie? Była nikim, a teraz ludzie podchodzą do niej na ulicy. Do tego robi to, co lubi i potrafi się z tego utrzymać. Ja uważam, że to jest naprawdę godne podziwu. Gdyby robiła cokolwiek innego, ważniejszego w oczach ludzi od pisania o fatałaszkach, to wtedy można by było ją podziwiać?

W przeciwieństwie do Ciebie ja nie chcę mieć szafy z ciuchami Maffashion, bo nie chcę wyróżniać się na ulicy, poza tym ciuchy to nie moja bajka, nie chcę żyć jej życiem, bo nie nadążyłabym za nim. Poza tym nie mam jej talentu i zmarnowałabym tylko to, nad czym ona pracowała :) Nie trzeba być stalkerem, żeby dowiedzieć się wszystkich tych informacji, które ja zawarłam w swoim poście. Ci,którzy czytają blog Maffashion od początku- wszystko to już wiedzą, ponieważ informacje te można było wyczytać na jej blogu. Ja zrobiłam tylko zwięzłą kompilację dla tych, którym się nie chce szukać. Gdyby Maffashion była pisarką, a ja napisałabym jej biografię, na pewno nie miałabyś nic przeciwko. Dlaczego więc uważasz, że moja recenzja i kompilacja informacji o Julii to coś, czego należy się wstydzić? Bo pisanie jest produktywne, a zakładanie ubrań i pokazywanie ich światu to głupota? Co w takim razie z projektantami mody? Julia też projektuje swoje ubrania, a także będzie projektować legginsy dla Black Milk Clothing. Czy to jest nieproduktywne?

Tak naprawdę praca nad tym postem zajęła mi 3 tygodnie, w tym czasie mój chłopak nie miał czasu na budowanie bliższej więzi ze mną, a ja nie miałam pomysłu na nic bardziej produktywnego niż na dzielenie się swoimi zainteresowaniami z innymi. Dzięki za plusik, przyda mi się każdy, żeby odbudować moją wiarę w siebie :)

Ja też chcę Tobie dać plus za to, że napisałaś to wszystko w tak rzeczowy sposób. Mimo, że się nie zgadzam z Tobą, to jednak doceniam każdy komentarz napisany w sposób kulturalny. Dzięki :)

Gone_With_The_Books pisze...

Będę czekać ;) Pomogę jeśli tylko będę umiała :)

Anonimowy pisze...

DZIĘKUJĘ za ten post. Jego przeczytanie uświadomiło mi jedną bardzo ważną rzecz - nie mam już czego szukać na blogu Maffashion. Była dla mnie inspiracją może do lata 2011, teraz już nie jest. Poświęcenie 10 minut na przejrzenie postu stało się podstawą decyzji, by nie zmarnować już ani minuty dłużej na wchodzenie tam. Zdjęcia z imprez, sponsorowane ubrania i przyjemną amatorszczyznę zastąpił wyrób. Z przerażeniem myślę, zgadzając się z wypowiedzią wyżej, że można spędzić TYDZIEŃ analizując czyjegoś bloga i czyiś styl UBIERANIA SIĘ...

LadyMad pisze...

ale debile sie tu wypowiadają... dysleksja polega na przestawianiu liter , albo np gdy piszą to ortografia nie istnieje a każdy dyslektyk musi mieć wykute zasady ortografii na blache i pewnie nie jeden dyslektyk umie je lepiej niż ten ,,zdrowy,,a pisze ,,musi,, bo by stwierdzić czy ktoś jest dyslektykiem ma przeprowadzane testy które stwierdzają czy ktoś jest ,,głąbem ,, czy jednak dyslektykiem... Oczywiście można wyćwiczyć , że błędy bd znikome , ale to lata pracy.

Quirky pisze...

Też tak czasem mam, że muszę wszystko wyrzucić z głowy, bo wybuchnę ;)
Wypieków przeglądając blogi co prawda nie mam, ale zgadzam się, że strasznie to wciągające.

Anonimowy pisze...

popieram w 10000000%

Anonimowy pisze...

Uważam, że po stokroć lepsza jest Paniekscelencja, bo ta 'słynna' maffefka wszędzie musi się pojawić, żeby można było o niej wspomnieć..

Erill pisze...

Glupi są ludzie którzy z pewnością eksperta wypowiadają się o czymś o czym nie mają rzadnej wiedzy. Osoby ze zdiagnozowaną dysleksją NIGDY nie używają tego jako wymówki jak to robi rzesza leniwych jednostek w obecnych czasach. Tak jak osoba na wózku nie chce być traktowana szczególnie czy listościwie tak osoby które naprawdę mają ten problem nigdy tym nie bedą epatować z dumą. Trzeba być skończonym ignorantem zeby wierzyć, że ktoś ma ochote chwailić się i prężyć dumnie pierść z upośledzenia gdy je faktycznie ma.

Katarzyna Nocuń pisze...

super .! ;)
wszystkie podstawowe informacje zwiezle i ladnie zebrane . ;)
generlanie tez jaram sie tym blogiem . ;)







http://katarzyna-keiiti.blogspot.com/

Gone_With_The_Books pisze...

Jednak zanim podjęłaś tę ważną dla Twojego życia decyzję, zapewne spędziłaś wiele godzin przeglądając blog Maffashion i jej styl ubierania się. Zatem chyba niewiele się od siebie różnimy... Przerażająca myśl, prawda?

Ru∂σℓf pisze...

Hmm, no to powiem tak...
Tekst zwala z nóg, jest niezwykle wyczerpujący i ja, osoba która nie lubi czytać zrobiła to, przeczytała wszystko co się dało w tym poście, oczywiści nie pomijając komentarzy. Bardzo dobrze robisz, że odpisujesz na komentarze. Jest to bardzo ważne w celu zatrzymania sobie czytelników. Tylko jedna rzecz mi się nie spodobała, zabrakło choć minimalnej krytyki typu: trudności z prowadzeniem bloga, brak czasu, powiązanie szkoły i nauki i tak dalej i tak dalej. Dla przeciętnej nastolatki, którą jestem (14 lat) jest to wzór do naśladowania i popadam w lekką chandrę wiedząc, że nigdy tego nie osiągnę, ponieważ z tego co wynika ona jest idealna.
Uwielbiam jej stylizacje, ale mieszkam w małej miejscowości (do 3.000 mieszkańców) i nie mam możliwości tworzenia tak kreatywnych stylizacji. W przyszłości pragnę zostać osobą, która w byle jaki sposób będzie powiązana z modą. Po przeczytaniu artykułu stwierdzam, że hmm... muszę się przeprowadzić by zrobić karierę xD Naprawdę, jestem ogromnie zdziwiona podobieństwem mnie i maffefki (tym od wewnątrz). Bardzo się zdziwiłam tym, że ma tylko 165/166 cm wzrostu. Ale z drugiej strony to ciągle ją widziałam w szpilkach :P Ja mam 14 lat i 170 cm wzrostu :))
Niestety coraz rzadziej zaglądam do Maff, wynika to z mojego braku czasu oraz z niechęci patrzenia na bloga w którym reklama osiągnęła szczyt. Julia traci na oryginalności i nie zdziwię się jeżeli nagle zawiesi bloga. Co prawda to prawda, nie będzie to miłe, ale przerwa jej się przyda...

Pozdrawiam i życzę sukcesów związanych z blogiem, Monika

Gone_With_The_Books pisze...

No widzisz, mój blog po to powstał, by zachęcać ludzi do czytania. Może nie do końca o to chodziło, ale czytanie to czytanie ;)

Fakt, nie pisałam o tym, o czym wspomniałaś, ponieważ o tym już wielokrotnie Julia opowiadała w wywiadach. Może powinnam o tym napisać, żeby pokazać że pisanie bloga to nie same przyjemności, ale myślę, że ci, którzy sami zaczną to robić, dowiedzą się o tym prędzej czy później. Ja myślę, że Maffashion może nawet zmienić charakter bloga, bo ona jest otwarta na różne pomysły, które zagoszczą jej w głowie. Kto wie, co z tego wyjdzie. Może straci jednych czytelników, a zyska drugich? Przekonamy się :)

Tobie również życzę wszystkiego, czego pragniesz osiągnąć. Tylko poczekaj z tą przeprowadzką aż zakończysz wszystko, co potrzebne do wyruszenia w dorosłe życie :) Maff też przeprowadziła się dopiero po 2 latach od rozpoczęcia prowadzenia bloga, a wysławiła go jeszcze mieszkając w bardzo małej mieścinie :)

Lenny Lemonade pisze...

Mimo, że już późna noc, o Juliett lubie czytać do końca. Podoba mi się to, jak ją opisalaś :)
Ja zaglądam na jej bloga (jako jedynego regulanie, więc faktycznie coś niebanalnego w maffashion musi być) od 2010 roku i najbardziej podobały mi się jej łączenia z przełomu 2010/2011. Mimo tego, dalej śledzę :)

Pozdrówki dla Ciebie.

Gone_With_The_Books pisze...

Dzięki :) Ja lubię sobie tak pośledzić jak ktoś zaczynał na blogu a przy Maffashion była to naprawdę całkiem ciekawa przygoda. Ona faktycznie wydaje się zmieniać nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz. Do mnie to wszystko wciąż dociera, nie mam jej za złe tych zmian. Ciekawa jestem co będzie dalej się działo na jej blogu i z jej blogiem.

Amoi pisze...

świetny post ! :D dziękuję, że zebrałaś to wszystko w jedną całość, aż miło się czytało :)) <333 pozdrawiam serdecznie

Gone_With_The_Books pisze...

A proszę bardzo :)

M. pisze...

mega mi sie to czytalo! :) genialna robota i ja tez kocham Maff bardzo tak jak Ty :) zapraszam do mojego bloga moze Ci sie spodoba. gratuluje pomyslu i posta :)

Anonimowy pisze...

Mam takie pytanie: (nie czytałam wszystkich komentarzy na Twoim blogu, choć może znajduje się wyżej odpowiedź na moje pytanie)
Czy kolor cery Julia zawdzięcza swoim genom, czy może przez picie "Kubusiów"? Jestem ciekawa, czy rzeczywiście picie marchewkowych soków może przyciemnić pigmentację skóry...

Pozdrawiam :)

Gone_With_The_Books pisze...

Ślicznie dziękuję. Że kocham to trochę za dużo powiedziane, raczej podziwiam, jestem pod wrażeniem :) W sumie ak zwał tak zwał, najważniejsze że obie ją lubimy ;)

Gone_With_The_Books pisze...

Witaj. Niestety na to pytanie nie potrafię udzielić odpowiedzi. Musisz zapytać u źródła ;) Informacje, które tu zebrałam są odpowiedziami samej maffashion. Akurat Twojego pytania nikt jej jeszcze nie zadał ;) Moim zdaniem cera jest efektem genów, ponieważ wydaje mi się, że "sprawa kubusiowa" była jednosezonowa; tak przynajmniej odczytałam to z wierszyka i któregoś z komentarzy maffefki.

Anonimowy pisze...

CIEKAWI MNIE JAKIE PERFUMY UZYWA MAFF,JAKIE ZAPACHY LUBI....

Gone_With_The_Books pisze...

Niestety nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, tylko na te najczęściej zadawane. Nie jestem aż tak wierną fanką, żeby wszystko o niej wiedzieć. Gdybym wszystko o Juliett wiedziała, to bym zaczęła się samej siebie bać ;)

Agnes Frey pisze...

Hej! Ten artykuł mnie zainspirował! Świetna robota, gratulacje!
I szczęśliwego nowego roku!

Gone_With_The_Books pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Gone_With_The_Books pisze...

Dziękuję za nazwanie tego tekstu artykułem :) Bardzo mi miło :* Tobie również życzę wspaniałego i pełnego uśmiechów nowego roku! :)

Gone_With_The_Books pisze...

No zobacz, niedługo po tym jak Tobie odpisałam, znalazłam odpowiedź na to pytanie :) Odpowiedzią są geny. To im Maff zawdzięcza kolor swojej skóry.

jagodowo pisze...

zapraszam na www.jagoda-jagodowo.blogspot.com