sobota, 18 sierpnia 2012

Coś pożyczonego - Emily Griffin


     Tym razem pozostanę przy bardzo krótkim streszczeniu książki, aby zagłębić się nieco bardziej w to co można przeczytać między słowami. "Coś pożyczonego" to historia trójkąta między Rachel, jej przyjaciółką Darcy i jej narzeczonym Deksem. Po przyjęciu urodzinowym Rachel idzie do łóżka z narzeczonym przyjaciółki. Mimo że wie, iż źle zrobiła i czuje że postąpiła nielojalnie wobec niej- nie potrafi zakończyć tego romansu z powodu uczucia, jakim obdarzyła Deksa. Kłopoty wydają się być na wyciągnięcie ręki...

     Chyba każda z nas miała kiedyś w życiu przyjaciółkę/koleżankę, przy której czuła się w jakiś sposób gorsza, nudniejsza, mniej atrakcyjna, mniej interesująca... Posiadanie takiej przebojowej koleżanki nie jest rzeczą łatwą do zniesienia. Poczucie bycia gorszą w jej towarzystwie nie jest łatwe do zniesienia. Każdy potrzebuje adoracji otoczenia, każdy potrzebuje dowartościowania. Jak więc zatem żyć w cieniu atrakcyjnej koleżanki? Ciągle widzieć, że dostaje ona od życia wszystko co najlepsze, poczynając od mężczyzn, kończąc na pracy i wielkim gronie znajomych, podczas gdy nam życie dostarcza tylko okruchy ze swojego stołu? Niełatwo jest patrzeć na to wszystko i nie czuć się lekko przytłoczonym swoją własną nieatrakcyjnością.
 
    Taki właśnie związek opisuje Emily Griffin w swojej książce "Coś pożyczonego". Mamy tu opisane losy dwóch przyjaciółek: Rachel- tej "gorszej" połowy i Darcy- tej bardziej atrakcyjnej. Dwa kawałki ciasta, idealnie ze sobą połączonego, uzupełniającego się nawzajem. Rachel jako biszkopt, podstawa tortu i Darcy, piękna zewnętrzna powłoka, sprawiająca że natychmiast chcemy sięgnąć po tę wspaniałą konstrukcję. Natomiast jako wisienkę na tym torcie mamy mężczyznę, Deksa- kolegę Rachel i narzeczonego Darcy. Jak można się domyśleć z tego pięknie upieczonego tortu pozostanie tylko sterta okruchów, gdyż jak wszystkie wiemy, dwie kobiety wokół jednego mężczyzny to nigdy nie jest dobry pomysł.

     W książce mamy pokazany dziwny a jednak typowy układ między dwiema koleżankami- tej ładniejszej i przebojowej oraz tej brzydszej i spokojniejszej. Obie różnią się tak bardzo, że trudno dociec przyczyny dlaczego zostały przyjaciółkami. A jednak przy zagłębianiu się w opowieść łatwo spostrzec że związek ten jest oparty na wzajemnym pobieraniu korzyści. Rachel może korzystać ze wspaniałego życia Darcy, przebywając w kręgu jej znajomych, natomiast Darcy na tle Rachel wydaje się być jeszcze bardziej atrakcyjna i przebojowa. Czy zastanawiałyście się kiedyś dlaczego tak często piękne dziewczyny otaczają się tymi mniej obdarzonymi przez naturę? Właśnie dlatego, aby przy nich jeszcze bardziej wyróżniać się z tłumu. Związek między Rachel i Darcy wydaje się być perfekcyjny i dający obopólne korzyści. Jednak Emily Griffin krok po kroku odkrywa przed nami kolejne rysy na tej idealnej konstrukcji, widziane oczami Rachel. Dowiadujemy się niemiłych prawd o pięknej Darcy, o tym jak wielokrotnie sprawiała swojej przyjaciółce drobne przykrości aby pokazać swoją wyższość i to powoduje, że coraz mniej podoba nam się postać Darcy a coraz większe zaczynamy czuć współczucie dla Rachel. Ale czy to sprawi, że w głębi duszy damy Rachel przyzwolenie na romans z Deksem? Jak się okazuje, Emily Griffin potrafi dobrze manipulować czytelnikiem. I to jest w tej książce fajne. To, że niemoralne zachowania, dla których nigdy wydawałoby się nie dałybyśmy przyzwolenia, nagle wydają się jak najbardziej uzasadnione. Dobrze opisane charaktery bohaterów zmieniają cały nasz światopogląd i każą się zastanowić czy zawsze wszystko jest czarno-białe czy czasem można dopuścić kolory szarości do naszych moralnych zasad.

     Polecam książkę tym osobom, którym nigdy nie znudzi się tematyka relacji damsko-męskich jak i również tym, którzy mają już dość czytania o miłości i zdradzie. Ponieważ spojrzenie autorki na ten problem jest bardzo interesujące i wciągające. Zakończenie trochę typowe, zdające się na pierwszy rzut oka być zwykłym usprawiedliwieniem tego, co zrobili Rachel i Deks, jednak możliwe, że zakończenie to było potrzebne aby dać wstęp do kolejnej książki Griffin pt. "Coś niebieskiego", będącej tą samą historią, jednak widzianą oczami Darcy.  Niestety drugiej części nie czytałam, więc mogę się jedynie domyślać co mogło oznaczać banalne zakończenie dość niebanalnie opowiedzianej historii.

2 komentarze:

eveela pisze...

jesteś świetnie rospisaną osoba;]

Gone_With_The_Books pisze...

Dzięki za miłe słowa:) Kiedyś chciałam pisać książki, ale okazało się, że brak mi talentu. No to wpadłam na pomysł bloga, aby móc wyrzucić z siebie te wszystkie myśli, które chodzą po głowie :)