wtorek, 24 września 2013

Paula Pietruszka - Kwiat jabłoni w mieście marzeń



       Świat za oknem płacze. O szyby rozbijają się w szaleńczym tempie jego łzy. Nie chcę poddawać się jego depresyjnemu wpływowi. Szukam zdjęć na blogach, które pomogłyby mi uporać się z narastającym poczuciem beznadziejności. Przypominam sobie o dawno zapomnianym blogu. Czuję, że tam znajdę wsparcie...

       Blog ten zauważyłam jakieś dwa lata temu przy okazji studiowania bloga Weroniki Załazińskiej, znanej również jako Raspberry and Red. Wydaje mi się, że miała ona tę stronę w swoich ulubionych blogach. Wiedziałam, że Weronika i Paula są od dawna koleżankami, z ciekawości więc zajrzałam i na tamtego bloga. Nie potrafię dzisiaj powiedzieć, dlaczego tak szybko stamtąd uciekłam. Może to dlatego, że nie byłam wtedy taka otwarta na nowości. Byłam zapatrzona w moje wyszukane na początku blogi modowe i może podświadomie nie chciałam dopuścić niczego nowego do mojego poukładanego życia? Doprawdy nie wiem.

        Jakiś czas temu przypomniałam sobie o Pauli i jej blogu. Z ciekawości i powiewu nudy, jaka zapanowała na moich ulubionych blogach modowych, chciałam przyjrzeć się czemuś nowemu. Niestety zaskoczyła mnie informacja o tym, że Paula zlikwidowała swój blog. Bez ostrzeżenia ani bez podania przyczyny. Po prostu zniknęła, zabierając ze sobą wspomnienia swoich stylizacji. Wyszukiwałam je przez grafikę google, szperałam w ich poszukiwaniu na innych stronach internetowych, a te reszki, które odgrzebałam z zapomnienia, uświadomiły mi, jak wiele straciłam, zamykając się dwa lata temu na nowości.

        I być może dzięki posmakowi owocu zakazanego i frustracji, spowodowanej tym, że nie mogłam zdobyć tego, co chciałam, tak się zainteresowałam tym blogiem. A może to był subtelny styl, jaki kreowała w swoich stylizacjach ta młoda dziewczyna? A może powiew świeżości, który emanował z każdego zdjęcia, które udało mi się wyszukać, tak mnie omotał? Może to wina energii, żywości i młodości, które wydają się z niej bić sprawia tak pozytywne wrażenie? Muszę stwierdzić jedno: ja w tak młodym wieku nie ubierałam się ani w małej części tak dobrze, jak to robiła w wieku 14 lat Paula Pietruszka.

        Patrząc na własne wspomnienia z lat młodości i na obecny świat, z przykrością stwierdzam, że nie znam wielu dziewczyn, takich jak Paula czy Weronika, które swoim stylem ubierania się przyciągałyby spojrzenia i pozytywne myśli. Wokół mnie tłoczą się krzykliwe style młodych dziewcząt, ich włosy, których sztuczny kolor tak dźga w oczy, że aż się płakać chce. Mija mnie też na ulicy mnóstwo nastolatek, niczym nie wyróżniających się z anonimowego tłumu, szarych jak myszki. Z tych zaś dwóch dziewczyn, Weroniki i Pauli, emanuje wdzięk, którego mogłaby się powstydzieć niejedna dorosła kobieta. Ich styl jest zbliżony do siebie i bardzo mi sie podoba. Trafił w moje gusta idealnie. Jest w nich prostota, wdzięk i urok, któremu trudno się oprzeć. A ich stylizacje są kondensacją ich słodkich charakterów, nie rozerwanych jeszcze przez życie na strzępki. Tak naprawdę nie znam tych dziewcząt, bo jak można kogoś poznać przez odbicie monitora? Ale czuję, że bardzo bym je polubiła, gdybym miała okazję spotkać się z nimi w Krakowie (Paula mieszka w pobliżu Krakowa).

        Na pierwszy rzut oka styl Pauli jest za spokojny, by wbić się w pamięć, za codzienny, by wydostać tę dziewczynę z tłumu innych młodych, ładnych dziewcząt w jej wieku. Jednak jest w tej młodej kobietce coś nieuchwytnego, co sprawia, że w moich oczach jej styl jest niezwyczajny, wyróżniający się, wysublimowany, z charakterem. Być może to wina uroku, nieprzekombinowania, prostoty i szczerości, które przebijają przez każdą stylizację i każde zdjęcie. Mam wrażenie, że ta dziewczyna ma duże wyczucie smaku, które nie pozwoli jej nigdy na przedobrzenie. Podoba mi się w niej również to, że ubiera się tak, jak powinna ubierać się dziewczyna w jej wieku- wyróżniająco, ale nie wyzywająco, dziewczęco, a nie dorośle, bo na to jeszcze będzie mieć czas. Wszystko w niej, także naturalny wygląd włosów, dziewczęca fryzura i delikatne kosmetyki, nie przysłaniające jej świeżej, młodej cery, lecz uwypuklające jej plusy, powoduje, że chętnie oglądam jej stylizacje.

         Sposób, w jaki Paula łączy ubrania, ukazuje spore wyczucie smaku. Potrafi ubrać się odpowiednio do okazji i swojego wieku. Mogłabym się od niej uczyć, mimo iż mam dwa razy tyle lat. Czasem jej stylizacje są bardziej odważne i szalone, innym razem są delikatne, podkreślające atuty jej urody, by następnego dnia pokazać nam uroczą Paulę w wyrafinowanym i wysmakowanym stroju na imprezę, w którym młodość miesza się z elegancją i świadomością swoich plusów i minusów. Stylizacje Pauli łatwe są do skopiowania lub lekkiego zmiksowania do własnych potrzeb i przeniesienia ich do swojego świata, ponieważ są wysmakowane, wyważone, a do tego nie rujnują naszych portfeli, ponieważ Paula nie ubiera się w drogie marki. Zaś ich pozorna codzienność i zwykłość sprawia, że w stroju przygotowanym przez Paulę można spokojnie wyjść na ulicę, do pracy, do urzędu, na imprezę rodzinną czy spotkanie z przyjaciółmi, gdyż taki właśnie jest styl tej dziewczyny: ponadczasowy i do przetrawienia przez opinię publiczną. Jednocześnie jest w nim ten mały pazur, który zwraca na siebie uwagę świata.

        Niedawno znowu zajrzałam na bloga Pauli Pietruszki, tak bez specjalnego celu, chyba po to, żeby z żałością przeczytać po raz kolejny słowa: "Taki blog nie istnieje", czy "blog istniał w latach 2009-2012" i popatrzeć na pustą stronę na blogspocie. Tymczasem moim oczom ukazał się widok niezwykły: posty zostały przywrócone! Nareszcie mogłam uwolnić się z poczucia winy, że nie doceniałam tego, iż mogę przegladać tego bloga, ponieważ znów było to możliwe. Ponadto wyczytałam w komentarzach pod ostatnim postem z 21 maja 2012 roku, że Paula chce wrócić do blogosfery. Oto jej słowa, które tak mnie ucieszyły: "Planuję wrócić do blogowania :)) ale jeszcze nie wiem czy na tym blogu, czy założę nowego. Dam znać!! :)". Wypowiedź jest z dnia 31 maja 2013 roku i do tej pory nie doczekałam się dalszego ciągu tej historii, ale najważniejsze, że mogę mieć nadzieję. Tym razem uchwycę się możliwości i kiedy tylko Paula Pietruszka powróci, zostanę jej obserwatorem. Myślę, że jej powrót nie tylko ucieszy tych, którzy na nią czekają, ale samej Pauli przyniesie wiele radości, ponieważ zawsze czerpała jej wiele z prowadzenia bloga... Pisała kiedyś: "pisanie bloga sprawia mi ogromną przyjemność,a Wasze miłe komentarze motywują mnie do dalszego pisania! ;))." Jestem też pewna, że jej głowa aż huczy od pomysłów, które domagają się upublicznienia. Po mojej głowie kołacze się też mysl, jak bardzo mógł się rozwinąć styl Pauli podczas roku przerwy. Prawdę mówiąc, jestem bardzo ciekawa jej powrotu i mam nadzieję, że nie będzie nam kazała za długo na siebie czekać.

     Na koniec garść informacji o Pauli Pietruszce i jej blogu.

1. Adres dotychczasowego bloga: http://appleblossomandthecity.blogspot.com/
2. Na blogu od grudnia 2009 roku (środa, 22 grudnia 2009).
3. Pierwszego bloga założyła jeszcze w kwietniu 2009 roku, ale szybko go skasowała. Nie wiadomo, jaki był jego profil. Po kilku miesiącach założyła bloga modowego, znanego jako Apple blossom and the city.
4. Nazwa powstała od piosenki "Cherry blossom and the city", którą akurat słyszała w radiu, zmieniła tylko kwiat wiśni na kwiat jabłoni.
5. Gdy założyła bloga modowego, miała 14 lat.
6. Urodziny obchodzi 19 listopada.
7. Uczyła się języka niemieckiego (w szkole) oraz angielskiego (również prywatnie). Obecnie uczy się (również?) języka francuskiego.

      Jako podsumowanie kilka zdjęć. Te poniżej ilustrują przyjaźń Pauli z Weroniką z bloga Raspberry and red. Dziewczyny współpracują ze sobą w zakresie wykonywania zdjęć stylizacji.






Czas na jej śliczne stylizacje....



























   



Lubię jej poczucie humoru :)

Na zakończenie urocze zdjęcie pieska Pauli- Flippera. Chyba lubi oglądać zachody słońca :)


7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

ja chce georgie!!!!!!!!!!

Aleena pisze...

ur soo pretty xo

http://iamaleena.blogspot.com.au/

Gone_With_The_Books pisze...

Ooooh but it's not me on pictures :) It's a blogger girl from Poland.

Paula pisze...

Hej :) Szczerze mówiąc odjęło mi mowę. Chyba jeszcze nigdy nie czytałam na swój temat tylu miłych słów, a już na pewno nie tak dużo. Aż mam ochotę Cię uściskać :)

Co do blogowania, to faktycznie chciałam wrócić i wiem, że kiedyś założę kolejnego bloga, ale na pewno nie wcześniej niż w przyszłym roku. Teraz muszę się skupić na przygotowaniach to egzaminów. Każdą wolną chwilę, a nawet cały czas poświęcam na rysunek i historię sztuki. Niestety musiałam dokonać takiego wyboru, bo aktualnie to studia są dla mnie najważniejsze.

Pozdrawiam Cie serdecznie i cieszę się, że i mnie pamiętałaś :)

Gone_With_The_Books pisze...

Cóż, myślę, że wiele osób Cię pamięta, bo nie da się Ciebie tak łatwo zapomnieć :) Twój wybór drogi życiowej jak najbardziej wspieram psychicznie, bo nauka jest w życiu najważniejsza. Zatem powodzenia na egzaminach! :)

Paula pisze...

Jeszcze tylko, urodziny mam 19 listopada ;) I teraz uczę się francuskiego.

Gone_With_The_Books pisze...

Fanks :) Z tym grudniem to mi się chyba omskło ;)